Już miałam publikować wpis o Leszku Marzycielu, kiedy uderzyła mnie wiadomość – dziś Dzień Postaci z Bajek! Gdybym go przegapiła, to byłby skandal. Dlaczego? Bo ja, razem z całą moją dorosłą rodziną, jesteśmy bajkowymi świrami. Potrafimy przy świątecznym stole porozumiewać się cytatami z bajek. Potrafimy zadzwonić w drugiego końca kontynentu, bo nie możemy sobie przypomnieć imienia postaci i nie daje nam to spokoju. Potrafimy wejść do kuchni z tekstem „robi się ciemno, robi się ciemno, ciemno” i reszta wie, że jesteś Gargamelem. Co prawda, nasz repertuar ogranicza się do bajek do lat 90 + nowsze pełnometrażowe Disney’e, ale wierzcie mi, to w zupełności wystarczy.

Z okazji dzisiejszego święta chciałabym się z Wami podzielić najstraszniejszymi i najbardziej schizowymi scenami z bajek Disneya, które prześladują mnie do dziś.

Moje pokolenie wychowało się na bajkach Disneya.  Hasło „Prawdziwi mężczyźni płaczą tylko, gdy umiera Mufasa” sprawia, że wszyscy przytakujemy ze zrozumieniem. Za dzieciństwa mojej Mamy analogiczna była scena śmierci mamy Bambiego i tekst „Twoja mama już do ciebie nie wróci”. Aż mam ciarki na plecach. Dramatycznych i strasznych scen jest więcej, niż Wam się wydaje. Ale dziś zaprezentuję Wam 6 filmów, których mogliście nie widzieć, albo już o nich zapomnieć.

  1. „Dumbo”

Scena, gdy po sukcesie cyrkowego szoł cała ekipa cyrkowa zalewa pałę, a Dumbo nieopatrznie przysysa się do beczki z niezidentyfikowaną, bąbelkową zawartością. Sen, który mu się po tym przyśni, jest chyba najbardziej psychodeliczną ze scen Disneya:

Zrzut ekranu 2015-11-05 (godz. 14.29.26)

(To tylko screen – jak klikniecie, przeniesie Was na https://www.youtube.com/watch?v=l_2d5IyOmxQ – autor zablokował możliwość wyświetlania filmu poza youtube…)

2. „Kubuś Puchatek”

Pozostając w temacie snów, muszę przywołać oryginalnego „Kubusia Puchatka”, który niezmiennie urzeka mnie zatarciem granicy między światem postaci z bajki, a czytającego narratora. Pamiętacie, kiedy Tygrysek wbryknął na drzewo i nie umiał z niego zejść? Kto mu pomógł, przechylając książkę, żeby mógł zejść po literkach? Jeśli macie dzieci, nie wahajcie się, wyłączcie Cartoon Network i inne komputerowe potworki, i wróćcie do Kubusia. Tylko wyjaśnijcie Pociechom, że Hefalumpy i Wuzle to tylko zły sen 🙂

 

3. „Śpiąca Królewna”

Ooo, tego się bałam. Powiem Wam jedno – najstraszniejszych scen wcale nie znajdziecie w finałowych bitwach. Raczej nie zaskoczy Was, że na koniec musi nastąpić ostateczna bitwa dobra ze złem. Ale to?… Pamiętam, że jak pierwszy raz zobaczyłam te oczy w kominku, to siedziałam przed telewizorem na dywanie, było ciemno i były jakieś święta. Bardzo poważnie się przestraszyłam. Te dźwięki! Ta muzyka! Aaaa! Całkiem zwykły przy tym jest finał, kiedy Wiedźma zamieniła się w smoka i walczyła z Księciem. (Swoją drogą, zwróciliście uwagę, że Książę wygrywa, bo Wróżka rzuciła czar wcale niedotyczący miłości? „Nad złem niech prawdy zabrzmi głos, niech miecz śmiertelny zada cios!” Oczywiście Królewnę już Książe budził pocałunkiem miłości).

 

4. „Opowieść wigilijna Myszki Miki”

Czyli bajkowa adaptacja „Opowieści Wigilijnej” Dickensa. Zawsze lubiłam tę bajkę oglądać już od początku grudnia. Mamy tam trzy duchy – Przeszłych, Obecnych i Przyszłych Świąt. Przeszłych – to były wspólnik Scrooge’a, przypominający mu czasy młodości. Obecnych – utuczony olbrzym pławiący się w dobrobycie. Ale Przyszłych… to musicie zobaczyć. Poniżej zaznaczony moment, w którym zaczyna się scena (oczywiście chętnym polecam obejrzeć całość na Święta, gdzieś w internecie znajdziecie nawet polską wersję). Wiecie, prezenty, jemioła, śnieżek, a tu ŚMIERĆ, OGIEŃ, PIEKŁO. Proste metody.

 

5. „Mały Nemo”

Nie wiem, kto to cholerstwo wypuścił na światło dzienne, ale kiedy dostałam kasetę, obejrzałam raz i przez całe dzieciństwo do niej nie wróciłam. Film przeszedł bez echa, mogliście nigdy o nim nie słyszeć. To jakaś szemrana kooperacja Disneyowsko – japońska, stąd stylistyka animacji anime-podobna, choć widać, że skierowana na zachód. Sama historia inspirowana jest gazetowymi komiksami z lat 1905-1909, (tak, nie pomyliłam się, to było dawno) które możecie obejrzeć TUTAJ. Otóż Mały Nemo nocą wędruje do Krainy Snów za pomocą swojego latającego łóżka i jak to każda mała cholera, otwiera drzwi, których miał nie otwierać, i wypuszcza na wolność KOSZMAR. Brzmi wystarczająco strasznie? Dobrze.

Mało straszne? Spróbujcie obejrzeć cały film. Zrobiłam to po wielu latach, pisząc pracę magisterską (bo adaptacja komiksu) i nadal czułam się nieswojo. A co tam, macie więcej (po japońsku, ale wystarczy popatrzeć, żeby poczuć ten horror). Nemo chce naprawić, co zrypał i leci do KRÓLA KOSZMARÓW (no na litość boską…).

 

6. „Fantazja”

I na koniec najstraszniejsza, czysto horrorystyczna scena z pięknej Fantazji z 1941 roku. Cały film polecam, jako animowany, fabularny ciąg teledysków (w różnej stylistyce) do muzyki klasycznej. A jeśli będzie oglądać z dzieckiem, wyłączajcie przed ostatnią historią. I możecie mi już teraz podziękować za uratowanie spokojnego snu Waszych pociech, i co za tym idzie – Waszego. Przed Wami góra, demon i udręczone dusze.

Takie to nietypowe sceny wybrałam dziś, specjalnie dla Was. A jakie bajki wywarły na Was wrażenie? Jakie sceny wykręciły Wam głowy na lewą stronę, albo sprawiły, że baliście się zgasić światło wieczorem?

Zapraszam do podzielenia się 🙂

Wesołego Dnia Postaci z Bajek!