Najważniejsza zasada impro. (Ohana)

Jak wiecie, mam to szczęście należeć do Ohany, czyli międzynarowodowej „Rodziny” improwizatorów. Podczas naszych spotkań nieodłącznie towarzyszy mi impro notes, w którym gromadzę pytania, odpowiedzi i miliony notatek. Podczas naszego tygodnia w Słowenii rozmawialiśmy między innymi o tym, jak poradzić sobie ze złym występem, o najdziwniejsych występach i tych najbardziej traumatycznych, o tym, jakie gry i formy impro są najpopularniejsze w naszych krajach, i o paru innych rzeczach.

Rozmawialiśmy też o tym, jaką spośród wielu zasad impro wybralibyśmy, gdybyśmy mieli wskazać tylko jedną, nam najbliższą. Zacznę od tych odpowiedzi, bo zawsze podkreślam, że nie ma jednej prawdy i nie ma Jedynego Prawdziwego Impro. Jeśli chcesz być twórcą, artystą, a nie odtwórcą i rzemieślnikiem, musisz szukać swojej drogi, i swojej wrażliwości. I tylko Ty decydujesz, co jest dla Ciebie najważniejsze. Oczywiście, wszyscy cytowani są rewelacyjnymi improwizatorami, rozwijającymi się na wszystkich płaszczyznach. Zobaczcie, jak różnie można patrzećw gruncie rzeczy na te same zagadnienia. W nawiasach zostawiam zdania w oryginale, bo mam świadomość, że nie przełożę ich na polski 1:1 i mogę gubić niuanse. Aha, niektórzy nie mogli się zdecydować na jedną myśl 🙂

Read More


Ohana znaczy (impro) Rodzina.

Wróciłam z najlepszego tygodnia impro w moim życiu. W kilka dni po powrocie ze Słowenii, dalej zbieram myśli i celebruję ten ogień w sercu, który nie maleje. Co rusz słyszę pytanie – co to właściwie jest Ohana? I wtedy zawieszam się na obrazach i odczuciach, próbując odpowiedzieć jednym zdaniem. I wiecie co? To nie jest takie proste.

Read More


Impro praktyka #4 – co masz mi do powiedzenia?

„Zastanów się, kim musi być człowiek, żeby miał prawo mówić do innych ze sceny.” – przeczytałam w magazynie, leżąc na plaży podczas moich wakacji od impro. I westchnęłam ciężko, bo co to za wakacje, kiedy wena przysiadła na kocyku i mi wysyła buziaczki.

Zdanie to przywołuje w wywiadzie aktorka. Usłyszała je od profesora, podczas studiów na wydziale aktorskim. I jest to pierwsze pytanie, nad którym chciałabym, żebyś się teraz zastanowił/a.

Uprzedzam. W tym tekście będzie więcej pytań, niż odpowiedzi. I Ty masz na nie odpowiedzieć. Nie mi. Sobie. Albo najpierw sobie, a potem mi, w komentarzach.

Read More


Impro Praktyka # 3 – Jak zacząć.

„Nie skoczę do wody, dopóki nie nauczę się pływać” – powiedział głupi.  / Julian Tuwim

Zdecydowałeś. Chcesz skoczyć i zaangażować się w impro. Jeśli ciągnie Cię w tę stronę, nie wahaj się, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możesz dla siebie zrobić.

Załóżmy, że jesteś na zupełnym początku drogi – czyli podjąłeś decyzję, ale jeszcze nie wiesz, jak się zabrać za zakładanie grupy. Powiem Ci teraz, na czym powinieneś się skupić, zanim zaczniesz wydzwaniać po okolicznych klubach. Wiem, że entuzjazm to ogromna siła, ale wstrzymaj konie, dopóki nie ustalisz tych kwestii. Lepiej zacząć chwilę później, ale działać 10 lat, niż pójść na żywioł i się rozsypać po roku.

Read More


V Podaj Wiosło i wnioski z Łyżki Dziegciu.

Nie jest łatwo wyjść z festiwalu. Obsługa klubu na to zdanie wywróciłaby oczami, wspominając przeganianie nas o świcie. A po wszystkim, festiwal trzeba odespać. I wtedy następuje jeszcze gorsze „wyjście” – do codzienności. A jest to strzał w pysk. Tak, jakby się obudzić ze snu, w którym mogłeś latać, a kiedy lądowałeś, to na plaży na Malediwach. I dzwoni budzik.

Mój kumpel improwizator (imię pominę dla dobra jego relacji ze znajomymi), po jednym z Wioseł wrócił do swojego miasta i natychmiast wpadł, jak my wszyscy, w depresję pofestiwalową. Jak sobie poradzić z tym ogromem wrażeń? I spotkał swoją kumpelę, Wysłanniczkę Codzienności. Kumpela mówi mu, pełna emocji „Żałuj… żaałuj, że Ciebie w sobotę nie było… TAKA była impreza…”. „A co się działo?” zapytał. „Robiliśmy GOFRY.”

I tak oto, wsiadając do samochodu o 1 w nocy po zakończeniu V Gdańskiego Festiwalu „Podaj Wiosło” byłam już tak wyczerpana, że sięgnęłam dłonią do radia, żeby przełączyć piosenkę, kiedy się zorientowałam, że jest wyłączone, a piosenka prześladuje mnie tylko w głowie. To był dobry moment na zakończenie tego szaleństwa, w które każdy wkłada swoje serce i temperament.

I serca, i temperamenty dało się słyszeć podczas Łyżki Dziegciu, czyli dyskusji, którą prowadziłam na sam koniec, w niedzielę o 22.00. Mimo godziny i ogólnego zmęczenia, dyskutowała masa improwizatorów, od najmłodszych, po najstarszych, a do tego kilkoro widzów. Warto dodać, że ja musiałam wyjść po trzech godzinach, a podobno najwytrwalsi dyskutowali jeszcze do 3 w nocy.

Przechodząc do rzeczy – oto najważniejsze tematy dyskusji i wybrane punkty widzenia:

Read More


Impro z perspektywy geja

Przed Wami pierwszy gościnny wpis na blogu. Temat ten nurtuje mnie od dawna, ale gdybym to ja ten tekst napisała, byłby pustym teoretyzowaniem.

Ile razy, uczestnicząc w impro słyszeliście sugestię „gej” (co zawsze budzi rechot na widowni)? A ile razy postać geja pojawiała się na scenie z innych powodów? Wyobraźcie sobie, jak wyglądają te sceny, które widzieliście. A ile razy słyszeliście ze sceny, lub widowni „pedał?” Ja ostatnio widziałam występ, w którym jedna ze scen opierała się na wyzywaniu od pedałów. I w tym czasie wymieniałam porozumiewawcze spojrzenia z siedzącym obok mnie kumplem. A co w tych spojrzeniach było, opowie Wam on sam. Impro z perspektywy geja (improwizatora).

Read More


Impro Praktyka #2 – Kryzysy Twoje i Twojej grupy.

Impro jest wspaniałą przygodą. Oferujesz na ołtarzu sceny siebie, a w zamian dostajesz frajdę, satysfakcję, uniesienia, rozwój. Angażujesz się emocjonalnie i w pewnym sensie może zakochujesz. Pisałam już o tym w tekście „Nie rób tego, co kochasz”. Wszystko idzie gładko, aż w którymś momencie… no właśnie. Pojawiają się kryzysy. Piszecie mi o nich z niepokojem. Spokojnie. Czy zrywasz z dziewczyną przy pierwszej sprzeczce?

Read More


Impro Praktyka #1 – Nadużycia

Zgodnie z zapowiedziami, ruszam z cyklem odpowiadającym Waszym potrzebom. Rozmawiam z Wami na warsztatach i poza nimi, i za każdym razem pojawiają się nowe pytania i tematy, które Was nurtują. Niezależnie,  czy jesteście impro nerdami, czy właśnie przyszliście na pierwsze warsztaty, pytania dotyczą absolutnie wszystkich aspektów improwizacji, od techniki, przez wymiar artystyczny, po filozoficzny. Bardzo mnie cieszy, jak dzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami i to, co ja mogę zrobić dla Was, to podzielić się swoimi. Nie jest to Prawda Absolutna. Jest to moja prawda, którą wypracowałam przez lata pracy z impro, a która ewoluuje z czasem. Zachęcam do brania z niej tego, co dla Was istotne i dzielenia się tym, co Wam w duszy gra.

Pytań jest już cały stos, ale przedwczoraj na warsztatach wypłynął temat, którego nie mogę odłożyć na potem, bo jest zbyt ważny, więc będzie numerem jeden.

Co zrobić, jeśli gram z kimś scenę, a on/ona zaczyna przekraczać granicę tego, co ja, jako aktor/ka chciałabym zrobić? Na przykład, grając mojego faceta, łapie mnie za tyłek?

Read More


3 twarze Twojego największego krytyka – Ciebie.

Są takie dni, kiedy czujesz się gorszy od innych? Albo po prostu, jakąś taką, kiepską wersją siebie? Albo od dawna zabierasz się za nowe przedsięwzięcie, ale jakoś zawsze wszystko inne jest ważniejsze, a nawet, kiedy masz czas, to coś w środku blokuje Cię przed podjęciem wyzwania?

Powiem Ci, w czym leży problem.

W Tobie.

Oho, poruszył się. Usłyszał to zdanie, wstał z wygodnego fotela, w którym się wygrzewał, w kącie Twojej świadomości i już jest gotowy do akcji. Nieco niezadowolony, że mówię o nim otwarcie, bo potrafi działać całymi latami będąc niezauważonym, a tak mu się najlepiej. Twój Wewnętrzny Krytyk. Przywitaj się z nim, nieładnie tak ignorować kogoś, z kim rozmawiasz codziennie.

Read More


Filmy jak perfumy.

-No i jak?

Pierwsze pytanie po wyjściu z kina. A jeśli nie padnie, to jest to największy dramat filmu, bo znaczy, że był tak nijaki i nie ma o czym gadać. Kiedy zaczynałam studia z reżyserii, myślałam, że najgorsze, co może się stać, to zrobić zły film. O którym ludzie będą mówić, że jest zły, bo to, bo tamto. A po studiach stwierdziłam, że jest coś gorszego. Zrobić nijaki film. Zwróćcie uwagę na napisy końcowe dowolnego filmu kinowego. Choćby największego gniota. Przy nim pracowały dziesiątki, jak nie setki ludzi. Od aktorów, reżyseria, operatora, dźwiękowców, scenarzystów, montażystów, producentów, charakteryzatorów, kompozytorów, po catering, kierowców, animatorów, stand-in’ów (czyli ludzi, którzy stoją zamiast aktora podczas ustawiania kamery, żeby on nie musiał tak stać, tylko sobie usiadł, wziął łyka kawy, powtórzył tekst i porozmawiał z reżyserem), asystentów, scriptów (pilnujących, które ujęcia już nagrane, a której jeszcze nie), speców od kontynuacji (który patrzą w ekranik i pilnują, żeby warkoczyk był po dobrej stronie i rekwizyt na miejscu), właścicieli lokali i treserów psów potrzebnych do filmu, i dziesiątki, setki innych. I oni wszyscy pracują nad tym, poświęcając się od świtu do zmierzchu, aż nie padną. Nie dni. Tygodnie. Miesiące. Preprodukcji, kręcenia, postprodukcji.

I gdy ludzie wychodzą z kina i zamiast być wzruszeni, to wzruszają ramionami, to jest dramat. I gdy ludzie, zamiast kłócić się, czy film jest dobry, czy bardzo zły, po prostu nie idą do kina, bo „nic ciekawego”, to jest dramat.

A z drugiej strony, zdarzało się, że wychodziłam ze znajomymi z kina i nie odzywaliśmy się kilka minut, idąc na przystanek, bo nie wiedzieliśmy, co powiedzieć. Bo w każdej głowie się kotłowało i myślami jeszcze nie wyszliśmy z filmu. Bo jeszcze przeżywaliśmy. Na zajęciach ze scenariusza mówili nam, że możesz zrobić najbardziej sztampowy i w ogóle nieodkrywczy film, ale jeśli wzbudzisz w widzu prawdziwe emocje, to wygrałeś. I że o to chodzi w kinie.

Zawsze miałam problem z ocenianiem filmów. Filmweb z „gwiazdkami” wydawał mi się niezręcznym wynalazkiem. „Fajny”? „Bardzo fajny”? „Świetne zdjęcia, ale potencjał aktorów niewykorzystany”? „Dyszka za to, jak mną wstrząsnął”?

I kiedyś poszłam na film „Pachnidło”. I zrozumiałam, na czym polega mój problem. To nie jest tak, że ja nie wiem, co myśleć. Mi się to zmienia. 

Read More


Bloglovin’
Follow