Podaj Pagaj po Łyżce Dziegciu.

W ten weekend odbył się w Gdańsku I Festiwal Trójmiejskich Improwizatorów „Podaj Pagaj”. Pagaj to trójmiejska edycja ogólnopolskiego Gdańskiego Festiwalu Impro „Podaj Wiosło”, który od czterech lat odbywa się wiosną i też jest organizowany przez Weronikę Uziak i Wojtka Tremiszewskiego.

Łyżka Dziegciu to natomiast moja świeża inicjatywa spotkań środowiska impro w celu dyskusyjnym – jak się okazuje, wcale nie mamy okazji porozmawiać na forum o tym, co nas kręci, co nas podnieca, co nas grzeje, co nas chłodzi. Na Pagaju, po zakończeniu, spotkaliśmy się na Łyżce w klubie festiwalowym. A oto, co wynieśliśmy z dyskusji.

Read More


Dzień Postaci z Bajek i horrory z dzieciństwa.

Już miałam publikować wpis o Leszku Marzycielu, kiedy uderzyła mnie wiadomość – dziś Dzień Postaci z Bajek! Gdybym go przegapiła, to byłby skandal. Dlaczego? Bo ja, razem z całą moją dorosłą rodziną, jesteśmy bajkowymi świrami. Potrafimy przy świątecznym stole porozumiewać się cytatami z bajek. Potrafimy zadzwonić w drugiego końca kontynentu, bo nie możemy sobie przypomnieć imienia postaci i nie daje nam to spokoju. Potrafimy wejść do kuchni z tekstem „robi się ciemno, robi się ciemno, ciemno” i reszta wie, że jesteś Gargamelem. Co prawda, nasz repertuar ogranicza się do bajek do lat 90 + nowsze pełnometrażowe Disney’e, ale wierzcie mi, to w zupełności wystarczy.

Z okazji dzisiejszego święta chciałabym się z Wami podzielić najstraszniejszymi i najbardziej schizowymi scenami z bajek Disneya, które prześladują mnie do dziś.

Read More


Chyba śnisz.

„Mi podstawili dopiero autobus. Sto razy w nim zasypiam! W ogóle, dopiero do niego wsiagdłam. I terz jade spad i og godziy ie chce drzts!” – Można zasnąć podczas pisania smsa? Można!

Jak zapytacie mnie, co mi się śniło, to zazwyczaj mam odpowiedź, dopóki się nie rozmyje w porannej rutynie. Mam wrażenie, że kiedy ja przestaję improwizować ja jawie i kładę się spać, za impro bierze się mój mózg. Rozkłada na biurku wszystkie ostatnie spotkania, obejrzane filmy, przeżyte emocje, fragmenty snów z przeszłości i projektuje. Oznacza to bardzo wiele rzeczy, ale to, czym chciałabym się z Wami podzielić, to te kilka historii…

Read More


Letnie zapiski.

Jestem skrybą. W notesikach, na karteluszkach i zużytych biletach zapisuję sytuacje, dialogi i cytaty. Często te drobiazgi nie składają się w żadną całość. Ale urzekają mnie. W cyklu „zapiski” będę co jakiś czas (np. co porę roku, co miesiąc) zbierała te drobiazgi w jednym poście.

Niech myśli swobodnie płyną.

  • M: Łoł, ile strun ma ta gitara?
    B: Dwanaście.
    M: …(zamyśla się)… Ile strun musi mieć gitara, żeby stać się harfą?

  • „Ludzie chcą lecieć w kosmos kręcić porno a tak ciężko na ziemi o miłość.”
    /Matełko King

  • W sklepie. Płacę za koszulkę. Sprzedawczyni bierze ode mnie pieniądze i im się przygląda. Waha się.
    – Czy ma pani może inną pięciozłotówkę? Przepraszam, ale chyba nie mogę tej przyjąć.
    – Dlaczego?
    Pokazuje mi monetę z symbolem Solidarności.
    – Ja wiem, że ona pewnie jest kolekcjonerska, ale nie mogę ryzykować… Widzi pani, niedawno stała na kasie młoda dziewczyna i przyjęła banknot, bo ktoś jej powiedział, że to edycja kolekcjonerska, to było dwieście starych złotych…
    (Pozdrawiam pokolenie po denominacji.) 

Read More


Impro najdziwniejsze z dziwnych.

Twórcze drogi są dwie. Pierwsza jest spokojna i bezpieczna, jest Twoim pielęgnowanym ogrodem, w którym mało Cię zaskoczy, i prawdopodobnie nic Cię nie zrani. Druga jest wyboista, może być stroma i potłuczesz sobie kolana, a może i kiedyś złamiesz rękę, i będzie Cię bardzo bolała. Ale się zagoi, a Ty być może zobaczysz głębokie jaskinie i górskie szczyty ponad chmurami. I czasem, zasypiając w nocy mózg przypomni Ci te wszystkie potknięcia i błędy, i nie będziesz mógł zasnąć. Ale wspomnienia przeżytych przygód już zawsze będą rozjaśniać Ci twarz, a postać z ogrodu będzie Cię słuchać z uśmiechem. Bo jej też jest dobrze tam, gdzie jest. A jeśli nie, to prędzej czy później wyjdzie na szlak, a jeśli nie, to ogród uschnie z nią w środku.

Przygody na drodze improwizatora mogą być różne.

Read More


9 typów ludzi po raz pierwszy na warsztatach impro.

Za pasem październik. Nowy rok akademicki. A nawet jeśli się już nie studiuje, to jesień ma w sobie coś stabilizującego. Kończą się urlopy, świat za oknem przestaje namawiać do porzucania obowiązków. Planujemy. Postanawiamy. To taki przedwczesny Nowy Rok. Zapiszę się na siłownię. Zapiszę się na warsztaty impro.

Uważam, że decyzja o przyjściu na warsztaty jest wspaniała i w efekcie rozwijająca – ale czy wszyscy przychodzimy z tych samych powodów? Przez 9 lat uczenia impro wyklarowało mi się kilka najpopularniejszych typów…

(UWAGA, lista inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale jednak fikcyjna i wybiórcza 🙂 )

 

Read More


Nie jesteś tym, co robisz.
– Macie minutę na przedstawienie się rozmówcy. Nie obchodzi go, gdzie pracujecie, ani jakie szkoły skończyliście, tylko jakimi jesteście ludźmi i co możecie mu sobą zaoferować.
/konferencja Marketing Day

 

Improwizacje są z natury poza strefą komfortu. Nie tylko stajesz w świetle reflektorów, przed ludźmi, którzy Cię oceniają. Trudniejsze jest to, że nie staje przed nimi Julia Capuletti, Królewna Śnieżka, czy Marilyn Monroe. Stajesz Ty i nie zasłaniasz się żadną gotową historią – to Ty nią jesteś i Ciebie czyta widz. To może być przerażające.

 

No dobrze, ale się zdecydowałeś. Improwizujesz. Przeszedłeś trudną drogę przez pojedynki z wewnętrznym krytykiem, przez nietrafione gagi, przez dziwne spojrzenia rodziny, gdy zamiast zajmować się poważnymi rzeczami, wygłupiasz się w piwnicach i wynajętych salkach.

 

Stajesz się bardziej otwarty, riposty się wyostrzają, żarty są coraz celniejsze. Potrafisz porozmawiać z każdym. Na imprezach jesteś w centrum uwagi. Egzaminy ustne to przyjemność, nawet gdy za wiele nie umiesz. Gdy płyniesz na fali, życie wśród ludzi robi się proste, niemiła pani na poczcie Cię nie dotyka, a nawet się rozchmurzy, gdy obrócisz nerwy w żart. Zachłystujesz się nowym sobą. Poznając ludzi, mówisz, że zajmujesz się improwizacjami, sceną, kabaretem. Oni kiwają głowami w rytm zdania „to wszystko tłumaczy”.

 

Otóż nie.

 

Impro nie definiuje tego, kim jesteś. 
To, KIM jesteś, definiuje impro, które robisz. 

 

Read More


George i Dziewczyny w krainie cycków.
– Róża, kiedy, jak nie teraz?

 

No i masz. W ile sytuacji się wpakowałam przez to zdanie? Tak, zróbmy to! Jesteśmy młodzi! Pojedźmy tu, sprawdźmy tamto, spróbujmy tego, przygody i tarapaty czekają! Owładnięta zaszczepioną przez Wiolkę wizją nadchodzącej starości, wrzuciłam do torebki czerwoną szminkę i saszetkę kawy. Burleska i harcerze, tak egzotycznie zapowiadała się sobota. 
Po całym dniu tarzania się po parkiecie i uczenia harcerzy improwizacji, wyczołgałam się ze szkoły wymęczona i odebrałam kontrolny telefon.

– Jedziesz?

No jadę. Burleska, pióra, gorsety, szampan, Dita Von Teese. Moje wyobrażenie wygląda dobrze.

 

Read More


Talk is cheap.

Dziś, szkolenie impro-biznesowe.

M: Możemy zamknąć okno? Strasznie szumi od ulicy.
Ja: Jasne, faktycznie będzie przeszkadzać.
R: Bo to jest szum i hałas normalnego świata, który próbuje się przebić do tego odmiennego, który stworzyliśmy w tej sali.

 

Fascynujące, jak ograniczając słowa dokopujesz się do innego sensu, niż mogłoby się wydawać w (teoretycznie pełniejszych), długich wywodach. Dziś na warsztacie firmowym uczestnicy mieli opowiedzieć w kilku zdaniach, czym się zajmują. Po poleceniu zawężenia tych wypowiedzi do kilku słów, opowieści o codziennych obowiązkach przekształciły się w:
“Rzeczywistość to nie wyrok, to punkt wyjścia.”
“Praca i dzieci nie są najważniejsze.”
“Biznes online jest bardzo dochodowy.”
“Wszystko jest trudne, nim stanie się proste.”
“W życiu liczą się wartości ludzkie.”
“Ratownik ci mówi – myj ręce.”

🙂

 

 


Bo dzieci mają być smutne. (Dzieci vs. kultura)

Osiedlowy Dom Sztuki. Rozgrzewka przed występem. Do sali zaglądają dwie dziewczynki i przyglądają się z zaciekawieniem. Mówię im, że mogą zostać, jeśli chcą, bo zaraz się zacznie. Szepczą coś między sobą, po czym podchodzą do mnie tak blisko, że aż się muszę schylić, bo sięgają mi do ramienia i pytają konspiracyjnym tonem:

– A może pani chwilę zaczekać?… Bo musimy iść zapytać mamę, czy możemy zostać.

Pobiegły. Już się niepokoiłam, bo zaczęliśmy, a ich nie było – czy mama im nie pozwoliła? Ale po chwili wróciły, ku mojej radości. Bawiły się świetnie, rzucały sugestie i głośno śmiały. Po występie, w ogólnym gwarze, znowu do mnie podbiegają.

– A proszę pani… czy my mogłybyśmy wejść na scenę i zaśpiewać?

Już chciałam wołać do ludzi, żeby usiedli i posłuchali, ale one mnie powstrzymały – chciały tak po cichu, dla samego bycia na scenie. W czasie jak my się pakowaliśmy, one na scenie wyczyniały cuda, śpiewając, ciesząc się i tańcząc swoje, najwyraźniej przygotowane układy. Nie chciałam ich peszyć, ale uśmiechałam się zachwycona.

I wtedy podchodzi do nich jakaś kobieta.

– Przepraszam BARDZO, występ się JUŻ SKOŃCZYŁ 10 minut temu, więc macie NATYCHMIAST ZEJŚĆ ze sceny.

Od tego tonu dziewczynki zgasły w sekundę, skuliły i zaczęły pakować. Mnie wryło. Kobieta, rozzłoszczona, odeszła, a ja, gdy mnie już odetkało, podeszłam do dziewczynek i przeprosiłam, że nie wiedziałam, że tak to tu wygląda. I że ja bym chciała, żeby dalej tańczyły.

– A wróci tu jeszcze pani?…


Bloglovin’
Follow