Jesteś wolnym improwizatorem. Właśnie przeszedłeś rozstanie po długim związku. Boli, gdy widzisz, jak Twoi ex wchodzą w nowe projekty bez Ciebie. Jesteś wolny, ale nie wiesz, co z tym zrobić. Spotykasz ekscytujących ludzi, zaczynasz nowe romanse, projekty, może takie na jeden wieczór, może na dłużej. Jarasz się, podążasz za przygodą. Kwitniesz, masz moc, jesteś kreatywny, sexy, zabawny. Czasami eksperymenty rozczarowują, ale możesz szybko o nich zapomnieć. Jeśli chcesz, możesz mieć romans w każdym mieście, jak marynarz.

Ale może to być wyczerpujące. Podróżujesz, przywozisz nowe doświadczenia i nagle czujesz, że nie masz się nimi z kim podzielić. Oczywiście, masz swoje dzieci, swoich studentów, którymi się opiekujesz i tylko czekają, aż podzielisz się tym, czego się nauczyłeś. Ale Twoje dzieci są w szkole. A Ty wracasz do pustego domu i czujesz się samotny.

I zaczyna Ci brakować kogoś, kto Cię przytuli w domu, kto zapyta, jak się masz, kiedy będziesz daleko. Ale kto by to mógł być? Kto Cię jara? Kto jest wyzwaniem? Wiesz, że nie zainteresujesz się kimś nudnym i zwyczajnym. Boisz się. Jesteś stracony. Akceptujesz samotność, dobrze Ci ze sobą.

I wtedy, pewnego dnia, spotykasz Kogoś. Kogoś inteligentnego. Zabawnego. Dziwnego. Jesteś zauroczony, ale nie możesz tego przyznać, bo boisz się odrzucenia. Ale spędzasz coraz więcej czasu z nim/nią/nimi. Pierwsze randki, próby, jamy razem. Pierwsze rozmowy o życiu, marzeniach, lękach. Pierwszy moment bezbronności. I potem już nie możesz nic na to poradzić, zakochujesz się. Odkrywacie swoje wszechświaty. Rozmawiacie o przeznaczeniu, w co wierzycie, macie te same cele w swojej sztuce. Zaczynacie planować przyszłość, Wasze formaty, które wszyscy będą kojarzyć z Wami.

Robi się poważnie. Wymyślacie nazwę dla grupy. Tworzycie facebooka, to już oficjalne, robicie zdjęcia i fanpage’a. Teraz jesteście razem. Masz swój ciepły dom. Masz kogoś, komu możesz się wypłakać w ramię, dzielić umysł i duszę. Doświadczać wszystkiego razem. Chcecie zbudować razem teatr, marzycie o występowaniu ze sobą jako staruszkowie.

Po kolejnej podróży wracasz z nowymi pomysłami, a reszcie nie przypadają do gustu. Ale próbują nad nimi pracować. Następnym razem oni przynoszą pomysły, których Ty w ogóle nie czujesz. Nie czujesz już tej radości i energii na występach. Oni wychodzą wcześnie, nie chcą już przegadywać całych nocy. Czujesz, że coś jest nie tak, ale nie chcesz o tym myśleć. Przecież znalazłeś tę Jedną Jedyną, prawda? W czym problem? Następnego dnia Twoi partnerzy odwołują próbę, bo mają coś ważniejszego. Chcesz ciągnąć tę przygodę i ekscytację, tylko że nagle zostajesz w niej sam, mimo, że dalej jesteś w związku. Przez kilka miesięcy starasz się to uratować, ale wszyscy na scenie czują, że coś już minęło. Później ktoś mówi „rezygnuję, nie czuję już tego”. Nie ważne, czy Ty, czy ktoś inny. Efekt jest ten sam.

Jesteś wolnym improwizatorem. Właśnie przeszedłeś rozstanie po długim związku. Nadal szukasz prawdziwej miłości.

PS Tytuł wymyślił Bou-Rou
PS2 Dużo miłości dla Allnightersów

/fot. Wojtek Rojek