9 typów ludzi po raz pierwszy na warsztatach impro.

Za pasem październik. Nowy rok akademicki. A nawet jeśli się już nie studiuje, to jesień ma w sobie coś stabilizującego. Kończą się urlopy, świat za oknem przestaje namawiać do porzucania obowiązków. Planujemy. Postanawiamy. To taki przedwczesny Nowy Rok. Zapiszę się na siłownię. Zapiszę się na warsztaty impro.

Uważam, że decyzja o przyjściu na warsztaty jest wspaniała i w efekcie rozwijająca – ale czy wszyscy przychodzimy z tych samych powodów? Przez 9 lat uczenia impro wyklarowało mi się kilka najpopularniejszych typów…

(UWAGA, lista inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale jednak fikcyjna i wybiórcza 🙂 )

 

Read More


Nie jesteś tym, co robisz.
– Macie minutę na przedstawienie się rozmówcy. Nie obchodzi go, gdzie pracujecie, ani jakie szkoły skończyliście, tylko jakimi jesteście ludźmi i co możecie mu sobą zaoferować.
/konferencja Marketing Day

 

Improwizacje są z natury poza strefą komfortu. Nie tylko stajesz w świetle reflektorów, przed ludźmi, którzy Cię oceniają. Trudniejsze jest to, że nie staje przed nimi Julia Capuletti, Królewna Śnieżka, czy Marilyn Monroe. Stajesz Ty i nie zasłaniasz się żadną gotową historią – to Ty nią jesteś i Ciebie czyta widz. To może być przerażające.

 

No dobrze, ale się zdecydowałeś. Improwizujesz. Przeszedłeś trudną drogę przez pojedynki z wewnętrznym krytykiem, przez nietrafione gagi, przez dziwne spojrzenia rodziny, gdy zamiast zajmować się poważnymi rzeczami, wygłupiasz się w piwnicach i wynajętych salkach.

 

Stajesz się bardziej otwarty, riposty się wyostrzają, żarty są coraz celniejsze. Potrafisz porozmawiać z każdym. Na imprezach jesteś w centrum uwagi. Egzaminy ustne to przyjemność, nawet gdy za wiele nie umiesz. Gdy płyniesz na fali, życie wśród ludzi robi się proste, niemiła pani na poczcie Cię nie dotyka, a nawet się rozchmurzy, gdy obrócisz nerwy w żart. Zachłystujesz się nowym sobą. Poznając ludzi, mówisz, że zajmujesz się improwizacjami, sceną, kabaretem. Oni kiwają głowami w rytm zdania „to wszystko tłumaczy”.

 

Otóż nie.

 

Impro nie definiuje tego, kim jesteś. 
To, KIM jesteś, definiuje impro, które robisz. 

 

Read More


George i Dziewczyny w krainie cycków.
– Róża, kiedy, jak nie teraz?

 

No i masz. W ile sytuacji się wpakowałam przez to zdanie? Tak, zróbmy to! Jesteśmy młodzi! Pojedźmy tu, sprawdźmy tamto, spróbujmy tego, przygody i tarapaty czekają! Owładnięta zaszczepioną przez Wiolkę wizją nadchodzącej starości, wrzuciłam do torebki czerwoną szminkę i saszetkę kawy. Burleska i harcerze, tak egzotycznie zapowiadała się sobota. 
Po całym dniu tarzania się po parkiecie i uczenia harcerzy improwizacji, wyczołgałam się ze szkoły wymęczona i odebrałam kontrolny telefon.

– Jedziesz?

No jadę. Burleska, pióra, gorsety, szampan, Dita Von Teese. Moje wyobrażenie wygląda dobrze.

 

Read More


Talk is cheap.

Dziś, szkolenie impro-biznesowe.

M: Możemy zamknąć okno? Strasznie szumi od ulicy.
Ja: Jasne, faktycznie będzie przeszkadzać.
R: Bo to jest szum i hałas normalnego świata, który próbuje się przebić do tego odmiennego, który stworzyliśmy w tej sali.

 

Fascynujące, jak ograniczając słowa dokopujesz się do innego sensu, niż mogłoby się wydawać w (teoretycznie pełniejszych), długich wywodach. Dziś na warsztacie firmowym uczestnicy mieli opowiedzieć w kilku zdaniach, czym się zajmują. Po poleceniu zawężenia tych wypowiedzi do kilku słów, opowieści o codziennych obowiązkach przekształciły się w:
“Rzeczywistość to nie wyrok, to punkt wyjścia.”
“Praca i dzieci nie są najważniejsze.”
“Biznes online jest bardzo dochodowy.”
“Wszystko jest trudne, nim stanie się proste.”
“W życiu liczą się wartości ludzkie.”
“Ratownik ci mówi – myj ręce.”

🙂

 

 


Bo dzieci mają być smutne. (Dzieci vs. kultura)

Osiedlowy Dom Sztuki. Rozgrzewka przed występem. Do sali zaglądają dwie dziewczynki i przyglądają się z zaciekawieniem. Mówię im, że mogą zostać, jeśli chcą, bo zaraz się zacznie. Szepczą coś między sobą, po czym podchodzą do mnie tak blisko, że aż się muszę schylić, bo sięgają mi do ramienia i pytają konspiracyjnym tonem:

– A może pani chwilę zaczekać?… Bo musimy iść zapytać mamę, czy możemy zostać.

Pobiegły. Już się niepokoiłam, bo zaczęliśmy, a ich nie było – czy mama im nie pozwoliła? Ale po chwili wróciły, ku mojej radości. Bawiły się świetnie, rzucały sugestie i głośno śmiały. Po występie, w ogólnym gwarze, znowu do mnie podbiegają.

– A proszę pani… czy my mogłybyśmy wejść na scenę i zaśpiewać?

Już chciałam wołać do ludzi, żeby usiedli i posłuchali, ale one mnie powstrzymały – chciały tak po cichu, dla samego bycia na scenie. W czasie jak my się pakowaliśmy, one na scenie wyczyniały cuda, śpiewając, ciesząc się i tańcząc swoje, najwyraźniej przygotowane układy. Nie chciałam ich peszyć, ale uśmiechałam się zachwycona.

I wtedy podchodzi do nich jakaś kobieta.

– Przepraszam BARDZO, występ się JUŻ SKOŃCZYŁ 10 minut temu, więc macie NATYCHMIAST ZEJŚĆ ze sceny.

Od tego tonu dziewczynki zgasły w sekundę, skuliły i zaczęły pakować. Mnie wryło. Kobieta, rozzłoszczona, odeszła, a ja, gdy mnie już odetkało, podeszłam do dziewczynek i przeprosiłam, że nie wiedziałam, że tak to tu wygląda. I że ja bym chciała, żeby dalej tańczyły.

– A wróci tu jeszcze pani?…


Improvise or Die

Tym razem to nie moje dzieło – tekst napisał Konrad Pitala, z którym miałam przyjemność przy wielu projektach fotograficznych na ASP, a potem zawędrował na moje warsztaty. Konrada obecnie pracuje w branży kreatywnej i reklamowej, a możecie go poznać TUTAJ.

 

IMPROVISE OR DIE.

Have you ever forgotten about something of highest importance, like a business meeting, event or occasion? Have you ever faced the audience expecting you to tell something brilliant, but only you knew that you had just 5 minutes to prepare? Well, I can tell you – no matter what your profession is, sooner or later you will find yourself in such a funny (hopefully) case. Are you prepared?
Few years ago, I have been attending improvisational, theatrical workshops led by talented improv trainer Małgorzata Różalska. That was a thing! You are on stage. Audience give you a role which you are going to play for them. You have to be flexible. Smart. Charming. Suddenly another person enters the stage, with completely different role. What happens next?

The plot.

When you are alone, you can do a stand-up comedy or monologue. With both of you on the stage, a real story goes on. It’s unpredictable. The plot driven by audience’s suggestions, your improvised interpretation and all the things between can dramatically exceed your creative mindset! Yeah, it works!
This is fun. This is challenging. It’s all about breaking your own limitations.Looking what hides outside the box you are safely living in. Exploring new levels of your imagination. You have to be self-confident to impress the audience. You should carefully drive their attention. Build tension. Entertain.

And then a business thing happens.

Imagine what your regular meeting or presentation would be, if you possess all the above skills. You’d better prepare your audience for mind-blowingexperience. Ladies and gentlemen, please fasten seat belts! What to do next?
Well, if I were you, I would search for the nearest improvisational group, workshops or show. Then go, try & tell me how it has changed your attitude!

Feel free to check Małgorzata’s profile, too:
https://www.linkedin.com/profile/view?id=323945035


Czego chce publiczność i czy powinieneś jej to dać.

– Orgazm!

Krzyczy nawalony widz podczas wieczoru impro na Festiwalu Komedii Szpak w Szczecinie.

– No dobrze, a coś innego?
– Pyta prowadząca występ.

– ORGAZM!
– A może…

– O R G A Z M!

I tu pojawia się pytanie, czy należy go napastliwemu widzowi dać.
Przynajmniej jest szansa, że – jak to facet – zamilknie po nim
przynajmniej na kilka minut.

Kilka lat temu, podczas pierwszego festiwalu 3dwa1 improff w
Konstancinie, Kanadyjczycy z grupy Uncalled For powiedzieli, że bardzo nam zazdroszczą. Że impro w Polsce dopiero się rozwija, a co za tym idzie, musimy nauczyć widzów, jak je odbierać i reagować. I w zależności od tego, jak my ich wychowamy, tak impro będzie postrzegane w naszym kraju. Poczujcie tę odpowiedzialność. Zwłaszcza, że pracujecie nie tylko na swoją sceniczną przyszłość, ale następne pokolenia improwizatorów.

A teraz Was zaskoczę.

Publiczność nie jest naszym panem.
Publiczność to nasze dzieci.

 

Read More


Zbiór męskiej poezji codziennej.

 

Jestem skrybą. Zapisywanie napotkanych sytuacji i zasłyszanych zdań to mój odruch bezwarunkowy. Telefon pełen jest wyrwanych z kontekstu zdań, w torebce walają się zabazgrane paragony i skasowane bilety. Dzisiejsza listopadowa aura naprowadziła mnie na zaplecze poezji. Zaplecze, bo to nic wzniosłego, ot, ścinki i świstki, które zebrały się przez ostatnie lata w kolaż skrywanej przez męskie ego poetyckiej nutki. Dziękuję,
Panowie.

Read More


Gdy chcesz za bardzo.

Wewnętrzny mówca komentuje, snuje domysły, osądza, porównuje, narzeka, lubi, nie lubi i tak dalej. To, co mówi, niekoniecznie ma jakikolwiek związek z sytuacją, w której właśnie się znajdujesz; może to być wspomnienie bliskiej lub dalekiej przeszłości, przymiarka do hipotetycznych przyszłych sytuacji bądź fantazje na ich temat. Gdy w grę wchodzą przyszłe zdarzenia, wewnętrzny mówca często wyobraża sobie, że coś idzie nie po jego myśli, powodując fatalne skutki; popada wtedy w tak zwane zatroskanie.
Eckhart Tolle, „Potęga teraźniejszości”

Co więc się dzieje, gdy głowa nie chce zamilknąć?

Read More


Bloglovin’
Follow